|
  „Jej wychowankowie: Paweł Kamasa, Anna Marchwińska czy Jarosław Kapuściński to dziś jedni z najwybitniejszych pianistów. A Kubuś i Paulina? Dwójka czternastolatków, którzy trzy lata temu... Cóż, Paulina nie potrafiła mówić. Kuba siał grozę, rozrzucając w ludzi ciężkimi sprzętami. Dziś z obojgiem można pogadać nie tylko o muzyce. Dostają nagrody potwierdzające skalę talentu. Swoją metodę pracy z dziećmi uzdolnionymi muzycznie pani Elżbieta opracowała przed trzydziestoma laty. Nie bardzo lubi mówić o ‘uzdolnieniach muzycznych’. Uważa, że grać na pianinie można nauczyć każdego kto tego chce, ma odrobinę wyobraźni i ‘wewnętrzny słuch’. Ten ostatni jest według niej właściwy każdemu człowiekowi. (...) Gorzej z motywacją. (...)Maluch może nie chcieć grać. Ale po pierwszej, góra drugiej lekcji, już chce. Bo które dziecko nie lubi słuchać i oglądać bajek. Pani Elżbieta opowiada. Ta opowieść trwa już trzydzieści lat. (...) Trzy lata temu, w Filharmonii, w przerwie jakiegoś koncerty po prostu napadły na nią matki dzieci ze Społecznej Szkoły Specjalnej ‘Dać Szansę’ i zapowiedziały, że musi tam uczyć muzyki. (...) - Odkąd urodził się Kuba, wiedziałam – mówi Małgorzata Piszek, pianistka, prezes ‘Dać Szansę’ – że powinien uczyć się grać. Muzyka zawsze go uspakajała, była czasem jedyną formą kontaktu między nim a otoczeniem. (...) Ona (Elżbieta Małanicz-Onoszko) nauczyła muzyki moje autystyczne dziecko. Kuba kocha grać, chociaż czasem za nic nie daje się namówić do włożenia kostiumu. Bo na koncertach mozartowskich organizowanych chociażby w warszawskich Łazienkach, młodzi artyści grają w strojach z epoki. A jeśli pani Elżbieta wystawia muzyczną bajkę, to przecież kot musi wyglądać jak kot (...).(Źródło: Nasza Polska, nr 52/1 (118/119) 24/31 marzec 1997)  „-Na dźwięk muzyki Paulina zatykała uszy – opowiada jej mama. – A teraz. Proszę posłuchać, jak pięknie gra na pianinie i śpiewa. Paulina jest dzieckiem autystycznym. Do 8. roku życia nie mówiła. Sztywnymi palcami nie potrafiła uchwycić kredki, czy ołówka. Przed trzema laty (przypis red. w 1994 roku) rozpoczęła naukę w Latającej Akademii – pracowni muzycznej dla dzieci. (...)Pierwsze nasze spotkanie nie było przyjemne. Dziewczynka reagowała agresywnie – mówi Elżbieta Małanicz-Onoszko, prowadząca Akademię. – Po trzech latach okazało się, że oddziaływanie poprzez muzykę na dzieci autystyczne przynosi niezwykle pozytywne efekty. Dzięki ćwiczeniom usprawniły się jej ręce – opowiada z entuzjazmem mama Pauliny. – Zaczęła samodzielnie pisać, malować i wykonywać wiele czynności. Do niedawna jeszcze mówiła skandując. Dziś mówi płynnie. Uciekająca i zamykająca się dotychczas w swoim świecie, jest coraz bardziej otwarta na kontakty z otoczeniem (...) Krzyś jako dziecko trzymał nieustannie obie rączki w buzi. Nie było skutecznej metody, żeby go tego oduczyć. – Pociągnęłam pałeczką po klawiaturze – wspomina Pani Elżbieta. – stała się rzecz nieoczekiwana. Krzyś wyjął z buzi jedną rączkę. Chciał spróbować sam i usłyszeć dźwięki jeszcze raz. Po kilku naszych spotkaniach nie wkładał już rączek do buzi. Dziś Krzysztof jest studentem. Wówczas wszyscy wokół postrzegali go jako dziecko opóźnione w rozwoju. (...) Kuba cierpi na mózgowe porażenie dziecięce, ale ma doskonały słuch muzyczny. Z kunsztem godnym prawdziwego artysty śpiewa arie operowe. Naukę śpiewu zaczynał od kociego ‘miau’(...) Wśród uczniów Elżbiety Małanicz-Onoszko są również dzieci niewidome z Domu Małego Dziecka na Saskiej Kępie. (...) – Przez wzrok i ruch można dotrzeć do słuchu wewnętrznego i wyobraźni muzycznej, którą każdy z nas ma, niezależnie od wady słuchu. W pracy z dziećmi niewidomymi wykorzystuję z kolei ich słuch i dotyk. – opowiada o swojej metodzie.” Autorka „Nie miała, jak wspomina, żadnych doświadczeń w pracy z niepełnosprawnymi. Bała się spotkań z takimi dziećmi. Dziś na licznych koncertach jej wychowankowie z powodzeniem występują obok dzieci zdrowych. (...)W wyniku doświadczeń stworzyła niepowtarzalną metodę ruchomych, kolorowych nut. Nauce towarzyszy atmosfera zabawy.” (Źródło: „Życie Warszawy”, artykuł ‘Niepełnosprawne, autystyczne, utalentowane’, 16 październik 1997) „ W konkursie otwartym na nowe metody nauczania muzyki nagrodę otrzymała w 1993 r. Prof. Elżbieta Małanicz-Onoszko. Metoda ta zdała praktyczny egzamin w szkole specjalnej ‘Dać Szansę’. Okazała się znakomita szczególnie dla dzieci autystycznych i z zespołem Downa. (...)W październiki br. Dwoje uczniów prof. E. Małanicz-Onoszko: Paulina Chodkowska i Jakub Piszek zostali laureatami nagrody prezydenta Warszawy przyznawanej corocznie z okazji Dnia Edukacji Narodowej. Nagrodami tymi honorowani są najzdolniejsi uczniowie gminy Warszawa Centrum.” (Źródło: Olszynka, nr 12, 1997)
„Latająca Akademia Muzyczna Elżbiety Małanicz-Onoszko to dwa pokoiki w piwnicy na warszawskiej Pradze. Dwa pianina, tablice z pięcioliniami, kolorowe magnesy to nuty. Ciasno, lecz przytulnie. Trzydzieści lat temu Małanicz-Onoszko (nazywa siebie pedagogiem z muzyką w żyłach), śpiewaczka Filharmonii Narodowej, zaczęła uczyć dzieci muzyki metodą, którą nazwała kolorowe, ruchome nuty. – Dźwięk można wytłumaczyć przez ruch kolorowych nut i przypisanie ich odpowiednim dźwiękom- tłumaczy. Okazało się, że ten sposób doskonale sprawdza się przy nauczaniu muzyki dzieci głuchoniemych, niewidomych, autystycznych i z zespołem Downa” (Źródło: Gazeta Wyborcza, 20 listopada 1998- fragment artykułu ‘Komu laur’ – dotyczącego plebiscytu na społecznika roku.) „Elżbieta Małanicz-Onoszko(...) ponad 30 lat temu, będąc jeszcze artystką i współzałożycielką chóru Filharmonii Narodowej, zaczęła opracowywać metodę, dzięki której gry na pianinie mogłyby nauczyć się już trzyletnie maluchy. Nauka odbywała się poprzez zabawę, co w tamtych czasach było absolutną nowością. Gdy okazało się , ze metoda jest skuteczna, pianistka spróbowała zająć się dziećmi chorymi. Takimi jak Daniel, dziesięcioletni chłopiec z zespołem Downa, syn inteligentów, wykładowców w stołecznych uczelniach wyższych. – Zauważyłam, że gdy Daniel słyszał muzykę, natychmiast kładł się na podłodze. Muzyka go odprężała i uspokajała. Słuchał uważnie, widać było, że muzyka go porusza. (...)- mówi babcia Daniela. – Choćby nie wiem co się działo, Daniel musi iść na lekcję. Każe sobie założyć buty, kurtkę i jest gotów do wyjścia. Pani Ela ma fantastyczne podejście do dzieci. Jest cierpliwa, uśmiechnięta, ciągle wymyśla dla nich coś nowego. (...) Kiedy zaczynała (Elżbieta Małanicz-Onoszko), zdarzało się, że dzieci rzuciły w nią krzesłem albo dudniły całymi rękoma w klawisze. Nie dały się niczym zaciekawić i zaintrygować. Z czasem jednak coraz spokojniej siadały do pianina, delikatniej stukały w klawiaturę i zaczynały wychwytywać melodię. (Źródło: Życie Warszawy, ‘Kocia lekcja muzyki’, 20-21 stycznia 2001) 
„Elżbieta Małanicz-Onoszko oprowadza mnie po swoim bajkowym królestwie. Pokazuje kolorowe zabawki, demonstruje magnetyczne tablice, linie i kolorowe ‘kocionutki’. Atmosfera muzyki-zabawy nieodłącznie towarzyszy nam od momentu wejścia do pracowni. Później, gdy będę obserwować lekcję z dziesięcioletnią Kasią, słowo lekcja wyda mi się nie na miejscu. A jednak jest to przecież intensywna praca. Pani Elżbieta przywraca mnie do rzeczywistości , wtrącając między wierszami kociej opowieści komentarz: ‘Teraz likwidujemy napięcie mięśni. A to ćwiczenie zwiększa koncentrację’. (...) O roli koloru Elżbieta Małanicz-Onoszko mówi, że jest jednym z głównych bodźców , jakimi świat oddziałuje nawet na zupełnie małe dziecko. Dlatego należy kolorem ożywić dziecku pierwszy kontakt z muzyką i nutowym zapisem. Dlatego kolorowe nuty. W ogóle wszystkie elementy bajki spełniają ściśle określone role. Głównym bohaterem jest kot. Jako zwierzątko z którym dziecko jest szczególnie związane – a w dodatku zwierzątko muzykalne. O kociego ‘miau’ rozpoczyna się naukę śpiewu. W dziecięcym gaworzeniu często pojawia się spółgłoska ‘m’, a ustawianie głosu rozpoczynają ćwiczenia: ‘ma-me-mi-mo-mu’, co Pani Elżbieta wie doskonale jako współzałożycielka i wieloletnia członkini chóru Filharmonii Narodowej. Ponadto kot doskonale nadaje się do animacji. ‘Kocia gimnastyka’ rozluźnia mięśnie dziecka i przygotowuje do instrumentu. Chór Filharmonii też odegrał swoją rolę. Nie tylko artystyczną: z chórem Pani Elżbieta mogła pojechać niemal wszędzie (...). Konfrontowała doświadczenia przywiezione z własnymi i ugruntowywała swoją metodę. Liczni wychowankowie Pani Elżbiety wkrótce stal się sławni, z powodzeniem radzili sobie w średnich i wyższych szkołach muzycznych. Do grona wybitnych muzyków, którzy pierwsze kroki stawiali w Latającej Akademii należą pianiści – Anna Marchwińska, Paweł Kamasa, kompozytor Jarosław Kapuściński, Jaś Strumiłlo, Emilian Madey – i wielu innych. Elżbieta Malanicz-Onoszko jest prezeską ‘Lions Club Warszawa-Nike’- organizacji opiekującej się dziećmi uzdolnionymi artystycznie. Prowadzi także zajęcia terapeutyczne z dziećmi niewidomymi, opóźnionymi w rozwoju i ... niesłyszącymi. Tym ostatnim otwiera drogę do muzyki przez elementy wizualne i animacje. Tłumaczy, że tędy, przez wzrok i ruch , można dotrzeć do słyszenia wewnętrznego i wyobraźni muzycznej, która istnieje niezależnie od wady słuchu. Dzieci niewidome poprzez słuch i dotyk zapoznają się z ‘normalną’ notacją muzyczną. Istnieje wprawdzie pismo muzyczne systemem Braille’a, lecz jest ono wyłącznie literowe, nie wprowadza więc pojęć takich, jak pięciolinia czy w ogóle linie. A przecież przestrzeń i czas są w muzyce jednakowo ważne. Przestrzeń, która może być postrzegana dotykiem, wyczuta w ruchu. Metoda kolorowych, ruchomych nut jest metodą absolutną – przyporządkowanie wysokości dźwięku i jego nazwy dookreśla kolor. Elżbieta Onoszko jest przekonana o potrzebie jak najwcześniejszego kontaktu dziecka z zapisem nutowym w nauce gry na instrumencie i umuzykalnieniu. Dlatego już w przedszkolu prowadzi Naukę Czytania Nut. Zajęcia takie – oprócz Latającej Akademii- odbywają się w Państwowej Szkole Muzycznej im. Szymanowskiego w Warszawie oraz w Szkole Muzycznej B. Budzyńskiego w Józefowie. To na pewno jeszcze nie wszystko. (Elżbieta Onoszko) (...) położyła fundamenty pod Polską Sekcję EPTA (Europejskie Stowarzyszenie Pedagogów Fortepianu) - została członkinią EPTA w Londynie (...). Jest również członkiem ISME. Kilkakrotnie przedstawiała założenia swoje metody na sympozjach pedagogów- muzyków: w Łodzi, w Warszawie w Akademii Muzycznej oraz w Wyższej Szkole Pedagogicznej, organizowała wakacyjne kursy Latającej Akademii, udzieliła wielu wywiadów, nagrała film dla telewizji (1977), wzięła udział w audycji Radia Kontakt (1990). (Źródło: artykuł ‘Bajka będzie długa’ Anny Ignatowicz, Ruch Muzyczny, 8 sierpnia 1993)
|