
METODA RUCHOMYCH KOLOROWYCH NUTWstęp
Nauka przez zabawę - to metoda nad którą pracuję i eksperymentuje z dziećmi od ponad 30 lat. Polega ona na praktycznym wykorzystywaniu estetycznych, ruchomych kolorowych nut oraz innych znaków zapisu muzycznego, traktowanych przez dzieci jak różnobarwne klocki, które można swobodnie(ale nie bezmyślnie) przemieszczać i łączyć, konstruując z nich narzędzie do późniejszego "wyczarowywania" dźwięków. Korzystając z białej, metalowej tablicy oraz przesuwanych po niej kolorowych, magnetycznych elementów, dziecko ma szansę poznać abstrakcyjny dlań świat zapisu dźwięków, nie tylko za pośrednictwem wzroku, ale także przy pomocy tak ważnego -szczególnie w tym wieku - dotyku. Innego rodzaju pomocami naukowymi są instrumenty muzyczne oraz zabawki przy pomocy których wydobywać można rozmaite dźwięki. Metoda moja przeznaczona jest dla dzieci od trzeciego roku życia do 3 klasy szkoły podstawowej, choć zaskakująco dobre wyniki dawała ona także w pracy ze starszymi, szczególnie niepełnosprawnymi uczniami. Głównym celem mojej metody jest bez stresowe zapoznanie dziecka z podstawowymi problemami i pojęciami ze świata muzyki. Są to: - początki gry na fortepianie lub innych instrumentach klawiszowych, - zapis nutowy - odczytywanie nut głosem (solfeż) , - budowanie akordów, - poznawanie i rozwiązywanie problemów rytmicznych , - wyrabianie wzrokowej i słuchowej pamięci muzycznej oraz refleksu, - kojarzenie i przekształcanie istniejących struktur muzycznych oraz tworzenie własnych (m.in. improwizacja), - wykształcanie swobody i sprawności aparatu ruchowego, niezbędnych do uprawiania muzyki , - usuwanie rozmaitych wad (np. dysleksji) - wszechstronne rozbudzanie wrażliwości dziecka poprzez łączenie w zabawie różnych rodzajów sztuk - muzyki, plastyki, poezji. Wieloletnia praktyka pedagogiczna pozwoliła mi dojść do przekonania, że omawiana metoda zapewnia przyswajanie trudnego nawet materiału w sposób łatwy i zrozumiały, a pokonanie wstępnej najbardziej skomplikowanej - piramidy trudności, sprawia, że dziecko emocjonalnie angażuje się w świat muzyki, który w pewnym momencie, niepostrzeżenie staje się nierozłącznym towarzyszem jego życia. Jednym z zasadniczych problemów nauczania początkowego jest - nie tylko w przypadku muzyki umiejętne stopniowanie trudności wprowadzanego materiału. Niewiedza w tym zakresie może szybko doprowadzić do zniechęcenia i buntu dziecka. Dlatego też stosując moją metodę staram się by poszczególne etapy nauki były łatwe a co za tym idzie przyjemne. Do tego zaś konieczne jest także wzajemne zaangażowanie emocjonalne nauczyciela i ucznia. Analizując własne, 34-letnie doświadczenia artystyczne członka Chóru Filharmonii Narodowej (którego jestem współzałożycielem) oraz pedagoga warszawskich szkół muzycznych doszłam do wniosku, że by uzyskać optymalne wyniki późniejszej nauki należy jak najwcześniej badać uzdolnienia artystyczne dzieci, rozpoznawać ich braki i wady oraz możliwie szybko starać się je usuwać. Doszłam także do wniosku, że dość wcześnie należy zacząć uczyć dzieci zapisu nutowego, skracając do minimum okres pracy bez jego pomocy. Potwierdzeniem mojej obserwacji może być koncepcja Suzuki, który po latach pracy z dziećmi nie znającymi zapisu muzycznego, postanowił odstąpić od tej metody.
Kolorowa zabawka, grzechotka zwraca uwagę dziecka od pierwszych miesięcy jego życia. Bardzo wcześnie buduje się chęć naśladowania dźwięków otaczającego je świata. Te naturalne skłonności można przekształcić w cenne, choć z początku nieświadome, zdobywanie wiedzy. Układanie kolorowych nut w opisywanej metodzie jest kontynuacją zabawy. Nie jest to nowość. Już w latach 30-tych w Stanach Zjednoczonych ukazały się na ten temat pierwsze publikacje. Nikt jednak do _tej pory tej wiedzy nie usystematyzował.
Na stosowanej przeze mnie metodzie wychowało się już wiele dzieci, które trafiły potem do szkół muzycznych. Ukazało się na jej temat wiele pochlebnych publikacji m.in. pióra red. Zdzisława Sierpińskiego na łamach "Życia Warszawy". Metoda była także przedstawiona podczas seminarium pedagogiki fortepianowej w Akademii Muzycznej im. F. Chopina w kwietniu 1992 roku oraz w szkołach muzycznych w Łodzi. Była również prezentowana w Londynie i Grazu z okazji Międzynarodowego Kongresu EPTY (Europejskiego Stowarzyszenia Nauczycieli Gry na Fortepianie), wywołując szerokie zainteresowanie. Podstawowe założenia przedstawiałam również w audycjach programu II Polskiego Radia. Opóźnienie szerszej popularyzacji spowodowane było trudnościami w zdobywaniu niedostępnych dawniej w Polsce pomocy naukowych. Moją metodę stosuję od dwóch lat w dwóch warszawskich szkołach: Szkole Muzycznej im. K. Szymanowskiego i Prywatnej Szkole Muzycznej B. Budzyńskiego w Falenicy. Z satysfakcją zauważyłam, że zyskuje sobie ona coraz więcej zwolenników. Wychodząc z założenia starego jak świat "bawmy się najdłużej jak można" i pamiętając, że to czego dziecko nauczy się w wieku przedszkolnym, pozostaje mu na całe życie, starajmy się poświęcać czas i uwagę najmłodszym, by w ten sposób budować fundament ich przyszłych upodobań i życiowej wiedzy. Nauka muzyki to kształtowanie wrażliwości, koniecznej każdemu prawdziwemu fachowcowi, bez względu na to czy w przyszłości będzie wirtuozem fortepianu, mistrzem pędzla, czy twórcą komputerów. Elżbieta Małanicz-Onoszko
UWAGI AUTORA DO METODYMetoda, która pragnę Państwu przedstawić jako pracę konkursową jest moją własną koncepcją audiowizualnej kolorowej i ruchowej zabawy dziecka, która jest połączona z nauką muzyki, z absolutnym zapisem pisma muzycznego, umiejętności odczytywania nut głosem i na klawiaturze, rozwijaniem wrażliwości słuchowej i rytmicznej. Moja metoda opiera się na trzech filarach: - kolorze, - bajce o kocie; - ruchu. Wszystkie te filary stoją na fundamencie, który warunkuje kontakt z dziećmi. Tym fundamentem jest otwarte serce, oddanie swojego trudu i pracy dla uśmiechu i rozwoju dziecka. Rola koloruŚwiat oddziałuje na dziecko rozmaitymi bodźcami. Jednym z głównych bodźców jest kolor. Już w pierwszych miesiącach swojego życia mały człowiek aktywnie reaguje na kolor - sięga po zabawki o jaskrawej i intensywnej barwie. Dlatego uznałam, że należy kolorem ożywić dziecku jego pierwszy kontakt z muzyką i nutowym zapisem. Nie chcę, by konkurencją moich lekcji były kolorowe zabawki i filmy video, wykorzystuję je więc w swojej metodzie. W mojej pracowni znajdują się różne atrakcyjne, kolorowe zabawki, zdjęcia, naklejki. Wprowadziłam do lekcji kolorowe nuty. Nie jest to nowość. Już w latach trzydziestych w Stanach Zjednoczonych ukazały się pierwsze próby kolorowego przekazu. Jednakże były wprowadzane nie konsekwentnie i jedynie komplikowały zagadnienia muzyczne. Kolejny amerykański pomysł - utożsamienie gamy z kolorami tęczy - również nie zdał egzaminu w praktyce. Zbyt bliskie pokrewieństwo sąsiadujących ze sobą kolorów utrudnia dziecku rozróżnianie elementów. Moja kolorowa gama nie jest przypadkowa. Konsultantami były dzieci. Wiele lat badałam ich opinie dotyczące kolorów. Największą popularność zyskał żółty, toteż mój muzyczny alfabet zaczyna się żółtym "A". Następnie dzieci wskazały mi kolor czerwony. Potraktowałam go jako drugi punkt centralny w gamie oraz skojarzyłam z pierwszą literą mojego imienia. Dzieci bowiem pamiętają, że przychodzą do pani Eli. I tak powstało czerwone "E". Po jego bokach rozłożyłam kolory: zielony - "F" i niebieski - "D", gdyż zyskały one sobie taką samą popularność wśród moich podopiecznych. Czarne "C" mocno oddziela początek pierwszej gamy durowej. Występuje jeszcze kolor rudobrązowy - "H" (angielskie "B"), który łatwo kojarzy się z kotem (patrz bajka o kocie, str. ?). Pomarańczowe "G" jest przyjaźnie przyjmowane jako kolor radosny i owocowy. Kolorowe gamy sprawdziły się. Umożliwiły czytanie i wskazywanie nut także dzieciom, które nie znają liter. Dzięki tej metodzie łatwiej pracuje się z dziećmi, które cierpią na astygmatyzm, zeza lub dyslekcję. Kolorowy świat bajki jest bliski wszystkim dzieciom. Rola bajki o kotachPamiętając o tym, stworzyłam bajkę o kotach. Dlaczego o kotach? Po prostu uważam, że z tym zwierzątkiem dziecko jest szczególnie związane. Popularną piosenkę "Wlazł kotek na płotek" śpiewa w Polsce każde dziecko. "A-a-a, kotki dwa" to pierwsza kołysanka polskiej matki. Kot od dawien dawna jest udomowiony i oswojony. Kotka można pogłaskać, przytulić, wziąć na ręce. Ponadto mój bohater jest muzykalny. Kocie "miau" ma tyle barw i odcieni emocjonalnych, że traktuję je jako pierwszą próbę wydobycia głosu przez każde, nawet najbardziej nieśmiałe dziecko. Spółgłoska "m" pojawia się już we wczesnym, niemowlęcym gaworzeniu. Wokaliści uznali "ma-me-mi-mo-mu" za sylaby ułatwiające właściwe ustawienie głosu. Wielokrotnie miałam okazję przekonać się, że dziecko, które nie powtarzało żadnych dźwięków (uznane za pozbawione słuchu), wyrabiało sobie zdolność naśladowania dźwięków oraz słuch dzięki zastosowaniu swobodnego, cichego "miau". Dziecko, naśladując zwierzątko, z którym jest związane emocjonalnie poprzez świat bajki, angażuje się w pełni w powtarzanie dźwięków. Sylaba "la" cofa pozycję dźwięku, a solmizacja: do, re, mi... u wielu dzieci napotyka na trudności wymowy ze względu na zmianę spółgłosek i samogłosek. Rola ruchuKot doskonale nadaje się do animacji. Charaktery kota i dziecka mają wiele wspólnych cech: niezależność, krnąbrność, gwałtowność, zmienność nastrojów. Zwinność i ruchliwość kota służy mi do ożywienia wprowadzania gimnastyki. "Kocia gimnastyka" pozwala mi rozluźnić mięśnie dziecka, wytworzyć poczucie ciała, koordynację ruchów. Ożywienie lekcji ruchową zabawą wzmaga koncentrację ucznia. Naśladowanie kociej elastyczności umożliwia przygotowanie dziecka do instrumentu.
|